Panie Doktorze, mam 17 lat. W trakcie badania ginekologicznego stwierdzono u mnie nadżerkę. Pani doktor powiedziała, że muszę się do niej koniecznie zgłosić na wymrażanie, bo inaczej może się to skończyć rakiem. Czy taki zabieg boli? Czy będę potem mogla mieć dzieci?
Zmiana ta jest jedną z najczęściej spotykanych zmian na szyjce macicy. Potoczna nazwa jest niezwykle myląca, gdyż nie polega ona na ubytku tkanki, rance ani tym podobnych, lecz jest to przemieszczenie granicy między nabłonkiem gruczołowym a nabłonkiem płaskim. Obrazowo mówiąc, nabłonek gruczołowy ze środka kanału szyjki macicy przemieszcza się na tarczę części pochwowej szyjki macicy. Prawdziwa nadżerka (erosio vera) trafia się niezwykle rzadko.
W chwili obecnej należy walczyć z dawnym podejściem niektórych ginekologów do tego problemu.
Nie każda zmiana, każde zaczerwienienie na szyjce wymaga zabiegu i usuwania. Podstawowym kryterium jest badanie cytologiczne. Przy prawidłowych wynikach ektopię gruczołową traktujemy jako stan prawidłowy, którego nie tylko nie trzeba, ale i nie wolno leczyć. Co innego, jeżeli otrzymujemy nieprawidłowe wyniki cytologii. Także w tym wypadku niezalecane jest wymrażanie, lecz takie zabiegi, które pozwolą zbadać wyciętą tkankę pod mikroskopem. Zabiegiem takim jest np. elektrokonizacja, która pozwala wyciąć elektrodą pętlową z szyjki macicy stożek wraz ze zmienioną tkanką. Nie są to zabiegi specjalnie bolesne ani nie mają wpływu na późniejszą płodność, ale pamiętajmy stare zdanie ginekologów niemieckich: „Najlepsze są te zabiegi, których udało się uniknąć"